Moja droga. . .


Pamiętam, że kiedy byłam małą dziewczynką, byłam bardzo ciekawa świata, byłam otwarta i uwielbiałam prowadzić długie dyskusje filizoficzne na temat naszej egzystenzcji. Wielu moich rówiesnikow nie rozumiało po co w ogole poruszam te tematy, skoro folozofja jest tak odległa od naszej rzeczywistosci, a dorosli nie brali zbyt poważnie moich rozważan, rownież uważajac je za zbyteczne i utopijne. Ale ja nie poprzestałam i wciąż pytałam siebie:

“Jaki byłby świat gdyby choć jedeń dzien, to co ludzie nawyają “filozofją”, zaczęli praktykować ?

Moje dzieciństwo nie było łatwe… mieszkałam na “kupie” na 48 m2 z dziadkiem alkoholikiem, ktoórego często spotykałam zesikanego i pijanego pod osiedlowymi krzakami. W domu była takze Babcia, która całe zycie była albo chora albo przejęta, ofiara własnych lękow, był też Wójek, przyrodni brat mojej mamy, oraz moja młodziutka Mama, która po rozwodzie z moim Tatą gdy mialam zaledwie 2-3 latka, szukała jak załatac dziury po rozstaniu i stworzyc nową rodzinę.

Tak, to nie było sielankowe dzieciństwo…ale pomimo tych pozornych trudnosci nigdy nikogo nie oskarżalam o stan rzeczy. W jakis sposób juz jako dziecko wiedziałam, że odpowiedzialność za moje życie jest po mojej stronie. Ale wraz z tą odpowiedzialnością, uwierzyłam w pewne przekonanie, które mi towarzyszyło przez wiekszość życia i było bardzo destrukcyjne:

“To Twoja wina! Nie zasługujesz, nic nie znaczysz, inni są lepsi od Ciebie! Jesli by tak nie bylo, twój tata by cię nie zostawił dla nowej rodziny!”.

Tak, to było jak zdarta płyta gleboko wyryte na dysku mojej podswiadomości. Było też głęboko przyktyte pod pozornym wewnętrznym krzykiem, który probował mnie przekonać ze to JA JESTEM TA NAJLEPSZA! Dlatego też od kiedy pamietam zawsze mialam świadectwa z czerwonym paskiem, szkoła muzyczna i balet, aby wyróżnić sie na tle podwórkowych rówiesników. Skończylam też dwa kierunki studiów oraz jedną podyplomowkę i przez wiele lat pracowalam dla duzych firm farmaceutycznych.

Ale w środku, gdzieś na dnie, czułam, ze to nie moje prawdziwe JA, i bardzo pragnełam poznać to KIM JESTEM. Wiedziałam, że jest cos wiecej niż tylko moje ciało, emocje, mysli. Czułam to, ale nie wiedziałam jak TO rozpoznać. Aż pewnego dnia, jak to zwykle bywa, znalazłam wewnętrzny kontakt z SOBĄ.

To było w 2010 roku, gdy trafiłam do szpitala na cały miesiąc z diagnozą Zespołu Stilla – choroby immunologicznej. Pomimo 40 stopniowych gorączek, pomimo bólu mięśni i stawów oraz silnego osłabienia, znalazłam się jakby w oku cyklonu gdzie wszystko wirowalo dookoła mnie a ja nagle znalazłam się w ciszy własnej

DUSZY…

Ten miesiac w szpitalu, byl dla mnie jednym z najbardziej cudownych momentow w moim zyciu. Odnalazlam nagle ten zagluszany cale zycie glos, calkowicie iny od tego, ktory mnie popychal do udowadniania swiatu mojej wartosci. W objeciach tego “nowego” glosu, poczulam sie bezpiecznie i calkowicie otulona miloscia. Nie chcialam juz za zadne skarby pozwolic mu ponownie zniknac. Na poczatku bylam przekonana, ze to Glos Boga, ktory do mnie mowi, ale potem zdalam sobie sprawe, ze to Boska Czastka, ktora delikatnie, bedac we mnie, chce zaprowadzic mnie do Zrodla..

To co sie stalo w 2010 roku bylo poczatkiem mojej drogi. Zaczelam szukac w labiryntach umyslu, poznawac go, bo wiedzialam, ze to walsnie umysl jest tym co mnie, co nas, blokuje. I tak oto zaczelam “wielkie odgruzowanie” we wlasnym wnetrzu.

Zaczelam w tym czasie cykl szkolen, ktore pomogly mi w pracy nas sama soba, nad swiadomym – i co wazniejsze – podswiadomym umyslem. Zdobylam tytuly Master Coach’a, Mastera NLP, Hipnoterapeuty oraz Teraputy TLT (Terapia oparta o Gestalt i praca a podswiadomoscia), ktora w bardzo silny i skuteczny sposob transformuje naszenegatywne emocje zmieniajac optyke zapisana w oddalonej przeszlosci (dziecinstwo, okres prenatalny, poprzednie wcielenia jesli ktos tak czuje). Studiowalam takze Radykalne Wybaczenie Colina Tippinga, Matczyna Rane Bethany Webster,  Psychosomatyke oraz Totalna Biologie, dlatego pracujac z umyslem, pracuje tez duzo z cialem (chorobami zwlaszcza przewleklymi). Dzisiaj w pracy z klientami miksuje wszystkie te techniki i dopasowuje na miare, nie trzymam sie sztywno regulek, bo ostatnich 8 lat doswiadczen, pokazalo mi, ze nie warto, gdyz kazdy z nas jest inny i ma roznorodne potrzeby.

Ale nie tak dawno temu odkrylam cos duzo bardziej fascynujacego… odkrylam, ze to Ja, TY, MY, KAZDY z nas…jestesmy

BOGIEM.

Nastapilo to poprzez zupenie nowa dla mnie metode: Bretarianizm, gdy przyszlo mi sie zmierzyc z bardzo silnym programem mentalnym jakim jest potrzeba jedzenia. Po uwonieniu sie od tej potrzeby, nastapilo jakby oddzielenie sie umyslu od Boskiej Istoty, ktora jestemy. Skonczyla sie identyfikacja z Ja w Umysle, a zaczela panowac titalnie inna wibracja w przestrzeni SERCA. Ten przeskok pozwolil mi na bycie w separacji od ciaglych i nieskonczonych histrorii Umyslu, jego kreacji z pozycji ofiary (wewnwtrzne dziecko, ktore szukam milosci i akceptacji). Po tym pozornym wyzwoleniu – pozornym, bo tak naprawde ta Boska Istota byla, jest i bedzie zawsze TOBA – umysl staje sie tylko cudwnym narzedziem, kotry pomaga Ci w doskonalej kreacji nowej rzeczywistosci plynacej z boskiej intencji serca. Nagle wiesz KIM JESTES…a jestes WASZYSTKIM tym co jest,..MILOSCIA, PRAWDA, BYTEM, BOGIEM, SWIADOMOSCIA, JAZNIA,…JESTES. I to jest bardzo proste gdy zostanie poczute w glebi serca, przez dlugie lata trzymane w objeciach wystraszonego umyslu.

 

Cala ta podroz do SIEBIE, pozwolila mi spojrzec za caly ten proces bardzo hoistycznie. Zrozumialam tez, ze bez naszgo wstawiennictwa, bez naszego TAK, zadna technika, zaden coach, nauczyciel, prowadzacy przewodnik nie sa w stanie pomoc nikomu. Wazne jest uczyc sie i brac garsciami od tych, ktorzy juz ta droge przeszli, oraz skupiac sie na obserwacji tej drogi i zmian w nas zachodzacych. Polecam wziac mape od tych, ktorzy przebyli ta droge ale nie isc slad w slad, tylko obrac kierunek, byc swiadomym zagrozen i sluchac serca, ktore wie dokad prowadzi. Nikt nie ma czarodziejskiej rozdzki aby uwolnic sie Cie z usciskow umyslu i wyzwolic Boga, ktorym jestes. Gdy zaczniesz na poczatku podazac za Boskim Glosem zaczniesz rozpuszczac opor..poszerzac swiadomosc..zaczniesz tym samym zblizac sie do PRAWDY o SOBIE SAMYM. Dlatego z zaleznosci od potrzeb uzywam “narzedzi”, ktore sluza do pracy z umyslem dla tych, ktorzy sa jeszcze na poczatku drogi i dopiero poznaja jego tajniki, oraz z innych, “alternatywnych sposobow” takich jak Oczyszczanie Ciala i Umyslu poprzez redukcje jedzenia i picia, aby poczuc to uwolnienie sie od umyslu i swiadomie wybierac.

 

Dzis wiem jedna prosta rzecz:


Cuda zaczynaja sie tam, gdy przekraczamy pozornie wewnetrzny opor. Gdy przestajemy identyfikowac sie z tym co go tworzy.


Z miloscia,

Dagmara